Słodko-gorzkie pożegnanie
Ostatnie dni roku szkolnego to czas podsumowań, pożegnań i zasłużonego odpoczynku. Klasa 4B postanowiła uczcić ten szczególny moment w wyjątkowy sposób. Dzięki zaangażowaniu rodziców ostatni wspólny wyjazd spędziliśmy w Starym Spichlerzu w Boguchwale. To był dzień pełen radości, wspomnień, ale i wzruszeń.
Spotkanie rozpoczęliśmy od… deseru. Pyszne lody zaostrzyły nam apetyt i z niecierpliwością czekaliśmy na zamówione pizze. Czas oczekiwania wypełniły rozmowy podsumowujące wspólnie spędzone cztery lata. Uczniowie wspominali najzabawniejsze chwile z minionego okresu, klasowe wpadki i sytuacje, podczas których zaśmiewaliśmy się do łez. Opowiadali o swoich ulubionych przedmiotach i zajęciach, a także dzielili się tym, czego nauczyli się o sobie i innych. We wspomnieniach wróciliśmy także do sytuacji, które były dla nas stresujące. Dla jednych były to diagnozy, inni najbardziej obawiali się testu trzecioklasisty, a ktoś inny stresował się pierwszą wywiadówką :) Wspólnie przypomnieliśmy sobie drogę, jaką klasa pokonała od przekroczenia progu szkoły.
Po emocjonujących rozmowach dzieci znalazły wytchnienie na pobliskim placu zabaw. Łezki, które pojawiły się u niektórych na myśl o zbliżającym się pożegnaniu, szybko wyschły podczas zjazdów na tyrolce. Spotkanie zakończyliśmy puszczaniem baniek mydlanych – symbolu tego, co już za nami, i jednocześnie nadziei na to, co przyniesie nowy rok szkolny. W blasku słońca bańki unosiły się wysoko, jak nasze marzenia i plany.
Dzisiejszy wyjazd był także bardzo emocjonujący dla mnie. Jako wychowawczyni obserwowałam moich uczniów przez cztery lata. Widziałam ich pierwsze, nieśmiałe kroki na szkolnym korytarzu. Obserwowałam zawiązujące się przyjaźnie, które z czasem stawały się coraz trwalsze. Z dumą patrzyłam na ich sukcesy — te duże i te zupełnie drobne, które dla nich samych były ogromnym krokiem naprzód. A czasami upominałam za mniejsze psoty lub nieco większe wybryki, które dziś wspominamy już tylko z uśmiechem.
To była grupa wyjątkowa: pracowita, ambitna, ciekawa świata i gotowa na nowe wyzwania. Patrząc na nich dziś — pewnych siebie, samodzielnych, pełnych pomysłów — trudno uwierzyć, że to ci sami uczniowie, którzy cztery lata temu niepewnie szukali swoich miejsc w sali lekcyjnej.
Myśl o pożegnaniu wywołuje wzruszenie. Choć wiem, że przed nimi kolejny etap i nowe możliwości, świadomość, że nasza wspólna droga dobiega końca, ściska serce. To był zaszczyt być ich wychowawczynią.











